Zbliża się wiosna wielkimi krokami. Budzi się do życia nie tylko motyli ale niestety również kleszcze, które coraz częściej przenoszą niebezpieczną, w niektórych przypadkach śmiertelną, chorobę: Babeszjozę. Są różne jej odmiany BABESZIA CANIS obecna na terenie Polski już jakiś czas, BABESZIA GIPSONI pochodząca ze wschodniej Europy. Niedawno choroba ta występowała niezmiernie rzadko, niestety coraz częściej okazuje się, że wschodnia i południowa część kraju jest nią realnie zagrożona a gatunek kleszczy roznoszący tą chorobę jest już w całym kraju. Dlatego tak ważne jest by właściciele psów byli świadomi zagrożenia i reagowali jak najszybciej po zauważeniu niepokojących objawów.
Jak nasz pies może się Babeszjozą zarazić? Zarażenie psa następuje podczas żerowania kleszcza, który jest żywicielem ostatecznym pierwotniaka powodującego chorobę. Wraz ze śliną pasożytniczego roztocza do krwi wprowadzane są pierwotniaki Babesia canis, które przenikają do wnętrza zaatakowanej komórki, gdzie następuje ich gwałtowne rozmnażanie. W efekcie dochodzi do rozerwania krwinki i pasożyt atakuje kolejne erytrocyty. Dochodzi w tym momencie do reakcji łańcuchowej, która prowadzi do zniszczenia znacznej części krwinek czerwonych i tym samym do anemii. Następuje uszkodzenie narządów wewnętrznych, w szczególności nerek i wątroby a dodatkowo mogą wystąpić silne zaburzenia pracy układu krążenia, a także żółtaczka. Okres inkubacji choroby wynosi od kilku do kilkunastu dni, sporadycznie kilku miesięcy.
Babeszjoza jest chorobą, przy której występuje wysoka gorączka, ogólne osłabienie i brak apetytu, ciemne zabarwienie moczu, biegunka bądź wymioty. Niestety w przebiegu babeszjozy nie można wyróżnić charakterystycznych objawów, ale jeżeli wasz pies dostanie gorączki, będzie oddawał ciemnobrunatny mocz to od razu róbcie badanie morfologii a w razie wykrycia choroby należy podawać IMIZOL. Może teraz pojawiły się już inne preparaty ale jeszcze niedawno to był jedyny skuteczny lek. Trzeba być teraz ostrożnym, a w razie znalezienia kleszcza u naszego pupila bacznie obserwować czy nie ma objawów choroby. Wtedy im wcześniej podany lek tym większe szanse na jego powrót do zdrowia. Jeżeli chodzi o odporność zwierząt na babeszjozę, to szansę na to mają psy z rejonów występowania tej choroby przez dłuższy już czas czyli w przypadku Polski od Wisły na wschód.
Czy można się uchronić przed tą chorobą? Niestety nie ma niezawodnego sposobu. Obecnie kleszcze nie występują tylko w lasach, są wszędzie, na łąkach, w parkach, naszych ogrodach. Jedynym sposobem zabezpieczenia psa przed kleszczami to używanie środków chemicznych do tego przeznaczonych: krople, obroże. Ze swojego doświadczenia polecić mogę dwa środki: krople Frontline oraz obrożę Preventic. Należy wiedzieć, że suki ciężarne/karmiące nie powinny mieć obroży a tylko Frontline, małe szczeniaki także mogą być pryskane odkąd wychodzą na dwór ale tylko w sprayu, spot-on później. Są również inne preparaty, ale warto używać tylko te, które są przeznaczone do walki tylko z kleszczami - są one wtedy ukierunkowane i mają składniki lepiej dobrane i dają większą pewność ochrony przed tymi pasożytami.
Zapraszam wszystkich do odwiedzenia strony, na której temat babeszjozy jest opisany dużo obszerniej: http://www.babeszjoza.com/
Notatka: pozwolę sobie jeszcze na małą uwagę, pamiętajcie również o sobie drodzy użytkownicy bo kleszcze lubią ludzką krew tak samo jak krew psa czy kota.
Ps. Dzięki za kolejny niezwykle pouczający artykuł.
|